„Wyniki projektu będą powszechnie udostępniane wszystkim, którzy będą chcieli z nich korzystać” 2012-05-28
Rozmowa z Mariuszem Wielcem, kierownikiem projektu „Akademickie Mazowsze 2030”, Kanclerzem ds. Rozwoju Politechniki Warszawskiej.

 

Który ze scenariuszy wypracowanych w ramach projektu „Akademickie Mazowsze 2030” wydaje się Panu najbardziej prawdopodobny?
Wydaje mi się, że największe szanse na realizację ma scenariusz drugi, „Dwubiegunowy system edukacji”.

 

To dobrze, czy źle?
Gdybyśmy przyjrzeli się głębiej to można w tym scenariuszu zauważyć pozytywne elementy.

 

Jakie na przykład?
Te pozytywne elementy wiążą się na przykład z powstaniem lub ze wzmocnieniem tych ośrodków naukowych, które prowadziłyby badania na światowym poziomie, byłyby w stanie konkurować z zagranicznymi jednostkami.

 

A nie mamy teraz takich?
Mamy osoby, zespoły badaczy, zaczynamy mieć infrastrukturę, która umożliwia prowadzenie badań na wysokim poziomie czy dydaktyki na studiach doktoranckich. Możemy jednak mówić o zalążkach tych zespołów, które funkcjonują na światowym poziomie. Jeśli coś pozytywnego w tym scenariuszu ma szanse na realizację, to właśnie jest to powstanie tych silnych ośrodków, które będą „wyspami doskonałości”. Uważam, że dzisiaj ich jeszcze nie mamy. Niektórym może się wydawać, że są taką wyspą, ale jeszcze trochę warunków muszą spełnić.

 

Jednak chyba najlepiej byłoby gdyby zrealizował się scenariusz „Czerwonej Królowej”?
To jest zbyt śmiały scenariusz, żeby miał szanse w dużej mierze się spełnić. Przynajmniej w takiej perspektywie czasowej, o jakiej mówimy.

 

Tam m.in. pojawia się wprowadzenie powszechnej odpłatności za studia. Społeczeństwo się zgodzi, a rządy zrealizują taki pomysł?
Moim zdaniem akurat ten element ma szansę się ziścić. Wbrew pozorom to przyzwolenie społeczne na wprowadzenie powszechnej odpłatności za studia jest większe niż przyzwolenie na inne niepopularne reformy, które są w tym momencie wprowadzane. To jest akurat sfera życia społecznego, która w przeciwieństwie do emerytur, służby zdrowia, czy nawet edukacji na poziomie podstawowym, nie jest aż tak mocno kontrowersyjna. Gdyby te opłaty się pojawiły, to poza protestami środowisk studenckich, szczególnych społecznych protestów by to nie wywołało.

 

Realizacja scenariusza „Czerwonej Królowej” to największe wyzwanie dla samego środowiska akademickiego, a chyba najbardziej dla jego konserwatywnej części?
Myślę, że tak. Zwłaszcza w kontekście utworzenia wspólnego Uniwersytetu Centralnej Europy. Jednak doświadczenia z realizacji projektu „Akademickie Mazowsze 2030”, gdzie tak naprawdę mieliśmy również ekspertów z konserwatywnego środowiska pokazują, że ono aż tak bardzo konserwatywne nie jest.

 

Ta część społeczności akademickiej zgodziłaby się na realizację scenariusza „Czerwonej Królowej”?
Myślę, że zdecydowana większość ekspertów chciałaby realizacji tego scenariusza. Rewolucje na pewno w środowisku akademickim się nie sprawdzają, ale nie jest ono aż tak konserwatywne, jak by się mogło wydawać. Co prawda bardzo powoli, ale jednak dojrzewa do zmian.

 

Projekt zaangażował również przedstawicieli środowisk pozaakademickich. Jak Pan ocenia współpracę z biznesem, władzami samorządowymi i administracją rządową?
Oceniam ją jako bardzo dobrą. Chociażby z tego powodu, że bardzo ciężko jest zaangażować do jakiegoś projektu na przykład przedstawicieli środowiska biznesowego. Oni patrzą z zupełnie innej perspektywie czasowej niż środowisko akademickie. Oczekują szybkich efektów i nie chcą tracić specjalnie czasu na akademickie dyskusje. Ten projekt z samego swojego założenia mówił o długiej perspektywie czasowej, która niekoniecznie przedsiębiorców interesuje. Dlatego ich udział na pewno cieszy. Tak samo jak zaangażowanie ze strony administracji samorządowej i rządowej. Mam nadzieję, że wyniki projektu będą wykorzystywane w dokumentach strategicznych przygotowywanych przez te grupy.

 

Właśnie, mamy wyniki projektu i co powinno dziać się dalej?
Wyniki projektu oferują gotowy pakiet różnego rodzaju badań i analiz. Mogą stanowić ciekawą warstwę analityczną w pracy nad dokumentami do nowej perspektywy finansowej, nowym Regionalnym Programem Operacyjnym dla Mazowsza, aktualizacją strategii rozwoju Mazowsza i Warszawy. Wyniki projektu będą powszechnie udostępniane wszystkim, którzy będą chcieli z nich korzystać.

 

A jak będą mogły wykorzystać je uczelnie wyższe?
Przede wszystkim do przygotowania strategii rozwoju, do czego obliguje wszystkie uczelnie nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym.

 

Jednym z założeń projektu było opracowanie propozycji takiego modelu edukacji wyższej, który wspierałby rozwój nowoczesnej gospodarki. Czy my mamy w Polsce świadomość znaczenia nauki w rozwijaniu takiej gospodarki?
Moim zdaniem nie mamy. Środowisko naukowe nie jest przyzwyczajone do tego, żeby pokazywać bardzo konkretne przykłady zastosowań nauki i jej przełożenia na życie społeczne czy gospodarcze. Wydaje mi się również, że ze względu na przemiany związane z transformacją, nie było czasu na spojrzenie bardziej strategiczne i zastanowienie się, co nas powinno interesować w dłuższej perspektywie czasowej.

 

Trudno kierowało się projektem, który realizowany był przez sześć różnych uczelni wyższych?
Trudno. Na przykład kultury organizacyjne uczelni publicznych i niepublicznych są zupełnie inne. Uczelnie niepubliczne nie mają całego „kagańca prawnego”, który nałożony jest na publiczne szkoły wyższe. Oznacza to na przykład zdecydowanie krótsza ścieżkę decyzyjną, mniej rozbudowaną strukturę administracyjną, mniejszą biurokrację itp.  Z drugiej jednak strony to bardzo ciekawe doświadczenie. Staraliśmy się wykorzystać wszelkie atuty wynikające z tego, że ten projekt jest realizowany właśnie w systemie konsorcjalnym.


powrót