„Zjawisko dwubiegunowości już teraz zachodzi na polskich uczelniach” 2012-05-27
Rozmowa z prof. Tomaszem Szapiro, Top Ekspertem projektu „Akademickie Mazowsze 2030”, autorem opisu przedstawiającego jeden ze scenariuszy wypracowanych w ramach projektu, nowo wybranym rektorem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Ostatecznym rezultatem projektu „Akademickie Mazowsze 2030” są trzy alternatywne scenariusze przedstawiające możliwe kierunki rozwoju szkolnictwa wyższego Warszawy i Mazowsza do 2030 roku dla systemu Gospodarki Opartej na Wiedzy (GOW).

Tematem rozmowy jest znaczenie projektów foresight w podejmowaniu decyzji dotyczących przyszłości oraz scenariusz pt. „Dwubiegunowy system edukacji (Bipolarny)”. Przez ekspertów projektu scenariusz ten określany jest jako kontynuacja status quo obecnego modelu edukacji wyższej w Polsce.

Tłem gospodarczym do spełnienia tego scenariusza jest stabilność gospodarek europejskich. Jednym z głównych elementów w nim opisywanych jest zjawisko występowania wyraźnego podziału na dwa bieguny społeczności akademickiej: elity na poziomie międzynarodowym i pozostałą część – uprawiającą wprawdzie wysoce profesjonalne, ale peryferyjne, edukacyjne rzemiosło. Eksperci przedstawiają również społeczne i gospodarcze konsekwencje takiego podziału.

Dominującym modelem uczelni w tym scenariuszu jest uczelnia reaktywna, reagująca jednakowo na kluczowe i przypadkowe bodźce otoczenia, przygotowująca strategie kształcenia we wszystkich możliwych kierunkach „na wszelki wypadek”.

Konsekwencją opisywanych w scenariuszu rozwiązań w obszarze nauki i edukacji jest rozwój gospodarczy sektorów nisko nasyconych techniką, co oznacza relatywny spadek Polski w rankingu innowacyjności i spowolnienie rozwoju Gospodarki Opartej na Wiedzy.

Szczegółowa prezentacja wszystkich scenariuszy odbędzie się podczas konferencji zamykającej projekt. Planowany termin konferencji – 28 maja br.



Czy foresight to popularna metoda projektowa?
Jest to stosunkowo nowa metoda w Polsce, mało zgodna z naszą tradycją podejmowania decyzji zwłaszcza w sektorze publicznym. Ma oczywiście swoich neofitów, którzy nabożnie ją propagują i wtedy bywa obśmiewana. Ma swoich sceptyków, którzy starają się wykorzystać pewne możliwości które foresight tworzy, ale nie wierzą w jej ducha. Jest też znaczna grupa ludzi, zwłaszcza młodych, którzy wierzą, że ma ona ogromny sens.

 

Na podstawie wyników projektów typu foresight, jak projekt „Akademickie Mazowsze 2030”, można podejmować decyzje dotyczące przyszłości?

Metodologia foresight różni się od metod charakterystycznych dla analiz strategicznych i prognozowania. Analiza strategiczna definiuje cele i mówi, jak do nich dojść. Prognozowanie to z kolei taka sytuacja, kiedy przyglądamy się temu co się działo i na tej podstawie przewidujemy co się zdarzy. Taką prognozę traktujemy jako bardzo ważny element w podejmowaniu decyzji.

 

A foresight…?
Moim zdaniem metoda foresight jest bliska temu, co dzisiaj nazywa się podejściem benchmarkowym - buduje punkty odniesienia ważne przy podejmowaniu decyzji, ale nie są to ani proponowane ani konieczne warianty decyzji .

 

Co to znaczy?
Dla przykładu, w sytuacji kiedy nie potrafimy ocenić czy górka w pobliżu jest duża czy mała to przypominamy sobie, że Mount Everest to duża góra, a babka z piasku jest mała i w odniesieniu do tych dwóch, albo do jednej, odnajdujemy proporcje i budujemy swoją ocenę.

 

To jak powinniśmy traktować scenariusze, które powstały w ramach projektu „Akademickie Mazowsze 2030”?
Scenariusze w naszym projekcie nie są ani strategią dojścia do celu, ani prognozą czy przywidywaniem tego co się zdarzy – są przewidywaniem tego co się może zdarzyć wykorzystywanym do budowy drogi dojścia do celu. Scenariusze te są narzędziami - nie zakładamy, że celem jest któryś z nich. Podejście foresight jednak nie tylko proponuje wykorzystanie tych trzech scenariuszy-narzędzi. Daje coś więcej: z teorii podejmowania decyzji wiemy, że złożone przedsięwzięcie wtedy przebiega skutecznie, gdy do procesu projektowania decyzji zaprosimy przyszłych decydentów. Nasz projekt angażował głównych interesariuszy: środowisko akademickie, przedstawicieli biznesu, władz samorządowych i administracji rządowej. To dobry prognostyk dla skuteczności przyszłych decyzji tworzących politykę edukacyjną na Mazowszu.

 

Co znaczy, że scenariusze są punktami odniesienia?
Tworzą mapę, na której lokujemy naszą uczelnię lub jej jednostki i definiujemy, gdzie możemy się posunąć na tej mapie. Dostarczają opisów tych mechanizmów, które musimy uwzględnić, aby znaleźć się w pożądanym miejscu.

 

Jak to miałoby wyglądać w praktyce?
Wyobraźmy sobie, że zarządzamy uczelnią wyższą. To zwykle bardzo różnie działające wydziały, instytuty, katedry. Nasze decyzje dotyczą programów nauczania, kadry, finansów, itp., co wymaga oceny potencjalnych skutków decyzji. Wówczas może się okazać, że uczelnia w jednej swej części jest prowincją bananowej republiki (scenariusz I), w innej funkcjonuje w świecie dwóch prędkości (scenariusz II), a w jeszcze innej jest szczególnie innowacyjna (scenariusz III). Jako rektor możemy nagle zobaczyć, że nasza uczelnia nie realizuje jednego scenariusza, lecz w różnych miejscach, realizuje każdy z trzech scenariuszy opisanych w projekcie i możemy odpowiednio zróżnicować zarządzanie. Uczynić je bardziej skutecznym dzięki uwzględnieniu mechanizmów opisanych w projekcie.

 

Czyli scenariusze wypracowane w ramach projektu już teraz się realizują?
Wszystkie scenariusze powstały w oparciu o realne procesy. Są uczeni, którzy uprawiają tematykę przaśną i przestarzałą i są tacy, od których uczą się nasi koledzy z innych światowych ośrodków. Są jednostki, które mają świetne kontakty z biznesem i są takie, które zamknęły się w akademickich twierdzach. Scenariusza dwóch prędkości nie czyta się tak, że w jednej uczelni jest jedna prędkość, a w drugiej druga. W każdej uczelni są dwie prędkości. Są w niej też trzy scenariusze. Uczelnia lepsza ma raczej więcej scenariusza drugiego lub trzeciego, gorsza więcej scenariusza pierwszego, ale w każdej z nich te scenariusze się realizują.

 

Dwa bieguny edukacji, to dobrze czy źle?
O tyle dobrze, że w ogóle funkcjonuje jakaś część polskiej nauki, dzięki której mamy rozpoznawalnych w świecie uczonych, naukową młodzież odnajdującą się bez problemów na stażach w światowej rangi naukowych ośrodkach, redaktorów liczących się periodyków naukowych. Z drugiej jednak strony, są oni nieobecni w przestrzeni społecznej komunikacji w kraju i gubi się powoli jedna z podstawowych misji uczelni – zobowiązanie intelektualistów do wypowiadania się w sprawach ogółu, sprawach ważnych społecznie. Nasze uczelnie nie zabierają głosu w kwestiach, które są ważne i decydują o sprawach światowych.  

 

Jakie są konsekwencje dwóch prędkości dla funkcjonowania uczelni?
Na przykład zarządy uczelni stają się wtedy jednorodne. Niewielu znajdziemy tam przedstawicieli reprezentujących światową prędkość nauki.

 

Dlaczego?
Scenariusz wskazuje, że naukowcy chcący sprostać wymogom środowiska międzynarodowego ponoszą bardzo duży nakład pracy i wysiłku, dlatego rezygnują często z udziału w zarządzaniu uczelnią.

 

Jakie są tego skutki?
Przywództwo determinuje sposób funkcjonowania instytucji, a często je ukierunkowuje, więc uczelnia dwóch prędkości przy jednorodnym przywództwie może szybko stać się uczelnią jednej prędkości. Niekoniecznie światowej...

 

Które obszary edukacji wyższej w Polsce wymagają najwięcej zmian?
Kwestie, które są szczególnie ważne to sprostanie aspiracjom do bycia konkurencyjnym w świecie a raczej włączenie się w obieg światowej nauki i edukacji wyższej. Tak, żeby polskie uczelnie nie grały w innej lidze niż dobre uczelnie światowe.

 

Jakie zjawiska zachodzą na międzynarodowym rynku edukacyjnym?
Na całym świecie następuje cywilizacyjna przemiana. Jednym z jej objawów jest umasowienie i komercjalizacja edukacji. Komercjalizacja powoduje, że to co robimy na uczelni to już nie przekaz wiedzy, kształtowanie umiejętności i kształtowanie profesjonalnych postaw, tylko usługa edukacyjna o charakterystykach komercyjnych, jakimi są cena, jakość, technologia.

 

Chyba trudno walczyć z tym zjawiskiem, czy nam się podoba czy nie?
To jest proces, który ma wymiar cywilizacyjny, więc nie można go administracyjnie zakazać. Tak jak nie można zakazać grypy albo bólu głowy. Trzeba sobie z tym radzić. Nastąpiło przewartościowanie i muszą się z tym liczyć zarządy uczelni. Muszą dostosować sposób kształcenia do nowych cywilizacyjnych realiów. Uczelnie powinny wyprowadzić dyskurs ze społeczeństwem z języka akademickiej wiedzy i teorii i włączyć do tego języka pojęcie opłacalności lub bankructwa. Nie mogą jednak zgubić po drodze tego co jest misją edukacji: przygotowania młodzieży do sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie i tworzenia kultury. Funkcjonowania opartego na podstawach naukowych i podporządkowanego normom społecznym. Tworzenia kultury stanowiącej o naszej tożsamości – legitymacji partnerskiego funkcjonowania w globalnym świecie.

 

To jak powinny kształcić polskie uczelnie?
Jest nacisk na uczelnie, żeby kształciły bardziej praktycznie. Absolwenci chcą dostać pracę, więc chcą by uczelnie ich formowały zgodnie z potrzebami praktyki. Trzeba jednak pamiętać, że większości umiejętności związanych z pracą, ludzie i tak uczą się w pracy. Także pracodawcy podkreślają, że absolwenci powinni umieć się uczyć. W badaniach przeprowadzonych w ramach projektu podkreślali, że absolwentom brakuje samodzielności, umiejętności analitycznego myślenia i rozwiązywania problemów.  

 

Jak uczelnie mogą realizować te oczekiwania?
Program studiów musi być wypadkową przedmiotów ogólnych z dużym ładunkiem nauki logicznego rozumowania oraz kształcenia umiejętności stosowania i komunikowania wiedzy. Temu ostatniemu szczególnie sprzyjają interakcje z praktyką – wykłady praktyków gościnne lub wspólnie z wykładowcami, włącznie do nauczania studiów przypadków i praktyk studenckich.

 

Czyli do tej pory uczelnie w mniejszym stopniu zwracały uwagę na oczekiwania rynku pracy?
Do tej pory problem zatrudnienia był bólem głowy firmy, która chciała mieć dobrych pracowników i studenta, który chciał znaleźć dobrą pracę. Uczelnia się tym nie przejmowała, chciała mieć jak najlepszych studentów według swoich kryteriów.

 

Na jakie bariery natykają się uczelnie swych interakcjach z praktyką, z kontekstem GOW?
Z jednej strony to bariery zasobowe i kadrowe wynikające z barier finansowych. Z drugiej strony są to mechanizmy psychologiczne, które powodują, że w sektorze publicznym karierę robi lub sprawdza się pewien typ osób charakteryzujących się najczęściej niechęcią do zmian.

 

Jakie są główne wyzwania dla szkolnictwa wyższego w Warszawie i na Mazowszu? Czy inne niż w innych regionach kraju i dlaczego?
Są inne ze względu na stołeczny charakter regionu. Stolica przyciąga ambitnych ludzi. Jest miejscem, gdzie więcej jest okazji do rozwijania się. Ze względu na międzynarodową rozpoznawalność Warszawy ma ona większe niż inni możliwości do udziału we współpracy z wieloma partnerami także zagranicznymi a zdolność do podjęcia współpracy jest bardzo dużym wyzwaniem dla każdej uczelni wszędzie – tu jest łatwiej.

 

A co jest największym wyznawaniem dla uczelni warszawskich i tych zlokalizowanych w regionie mazowieckim? 

Najważniejszym zadaniem jest zbudowanie relacji pomiędzy Warszawą a pozawarszawskim Mazowszem. Doprowadzenie to tego, żeby powstała siatka kontaktów naukowych pomiędzy wszystkimi ośrodkami, oparta na projektach i współpracy.


powrót