„Scenariusz przygotowany przez młodych ludzi jest ich listą życzeń w stosunku do obecnego i przyszłego systemu edukacji wyższej” 2012-05-17
Rozmowa z Dominiką Brodowicz, promotorem Grupy Wsparcia, ekspertem projektu „Akademickie Mazowsze 2030.

Ostatecznym rezultatem projektu „Akademickie Mazowsze 2030” są trzy alternatywne scenariusze przedstawiające rozwój szkolnictwa wyższego Warszawy i Mazowsza do 2030 roku dla systemu Gospodarki Opartej na Wiedzy (GOW).


Grupa Wsparcia (zespół młodych ludzi, studentów i doktorantów uczelni warszawskich) powołana w ramach projektu, przygotowała własny scenariusz pt. „Monoakademia”. 

Zakłada on m.in. powstanie Uniwersytetu Mazowieckiego w Warszawie, który stanowiłby połączenie największych warszawskich uczelni, min. Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Handlowej, Akademii Sztuk Pięknych, itp.  


Zdaniem autorów scenariusza połączenie się uczelni umożliwiłoby studiowanie interdyscyplinarne. Warszawa stałaby się liderem kierunków związanych z biznesem, medycyną, politologią oraz informatyką. Dodatkowo, założono że w jednej z warszawskich dzielnic (na Pradze) przeprowadzony zostanie program rewitalizacji, który m.in. umożliwi utworzenie w jej obrębie centrum dla kierunków artystycznych, związanych ze sztuką. Kierunki biznesowe mieściłyby  się w Centrum Warszawy.


Na Uniwersytecie Mazowieckim stosowane byłyby również zindywidualizowane formy pracy wykładowcy ze studentem. Każdy student zostałby objęty opieką swojego Mentora – teoretyka i praktyka danej dziedziny. Dzięki jego pomocy mógłby kształtować swoją przyszłość. Ponadto w programach nauczania duży nacisk kładziony byłby na praktykę. Dzięki współpracy uczelni z otoczeniem zewnętrznym, studenci wszystkich kierunków mieliby  kontakt z rynkiem pracy, swoimi potencjalnymi pracodawcami, itp.


Do Polski przyjeżdżałoby dużo studentów z Azji, w tym głównie z Chin, co wynikałoby ze współpracy polsko-chińskiej. Zagranicznych studentów przyciągałyby przede wszystkim niskie koszty utrzymania w Polsce w porównaniu z innymi krajami europejskimi oraz wykwalifikowana kadra dydaktyczna.

 

Czym ten scenariusz różni się od tych wypracowanych przez ekspertów projektu „Akademickie Mazowsze 2030”?
Ta wizja rozwoju uczelni wyższych do 2030 roku przygotowana została przez młodych ludzi, którzy są „klientami” obecnego systemu edukacji. Jest to głos pokolenia studentów i doktorantów i jego lista życzeń względem obecnego i przyszłego systemu szkolnictwa wyższego.

 

Taki był cel scenariusza?
Chcieliśmy określić nasze oczekiwania względem uczelni wyższych. My nie byliśmy obciążeni kwestami, które zazwyczaj blokują procesy decyzyjne na uczelniach. Nie koncertowaliśmy się na zagadnieniach systemowych, finansowych, itp. Zostawiliśmy je ekspertom projektu. Scenariusz Grupy Wsparcia to opis tego, co podoba lub nie podoba się młodym ludziom
w obecnym systemie kształcenia.

 

A co nie podoba się młodym ludziom w obecnym systemie kształcenia wyższego?
Brak współpracy pomiędzy uczelniami a otoczeniem zewnętrznym, w tym gospodarczym i społecznym. W programach nauczania ciągle za mało jest praktyki.

 

To kwestia finansów i na przykład zakupu odpowiedniego sprzętu?
To oczywiście zależy od kierunku studiów. Mówiąc o praktyczności kształcenia nie mamy na myśli tylko i wyłącznie zapewnienia studentom dostępu do drogiego sprzętu na potrzeby dydaktyki. Czasem wystarczy wprowadzić do zajęć więcej casów, zadań, które praktycznie kształcą do przyszłych obowiązków zawodowych.

 

To w takim razie kwestia kadry akademickiej?
Oczywiście. Nie można jednak uogólniać. Są profesorowie, których młodzież akademicka bardzo wysoko ceni za energię, przedsiębiorczość, zapał do pracy i praktyczne zajęcia. Są jednak i tacy, których studenci nazywają „czytnikami slajdów”.

 

Co jeszcze zmieniliby studenci?
Chętnie pisaliby prace magisterskie we współpracy z otoczeniem gospodarczym. Wprowadziliby tzw. mentoring i coaching, których brakuje na wszystkich uczelniach. Mentor to byłby doradca studenta, niekoniecznie nauczyciel akademicki, ale na przykład starszy kolega ze studiów. Osoba taka pomagałaby studentowi poruszać się po uczelni, doradzałaby w wyborze dodatkowych zajęć, specjalizacji, praktyk, przybliżałaby go do rynku pracy.

 

A co podoba się studentom i młodym pracownikom naukowym w obecnym systemie?
Podoba nam się to, że system się zmienia. Mamy więcej współpracy międzynarodowej, polscy studenci częściej i licznej korzystają z wymiany np. w ramach Ersaumusa i umów bilateralnych. Zwiększa się też otwartość kadry akademickiej na zmieniające się potrzeby rynkowe w stosunku do edukacji wyższej. Nie jest to jeszcze lawinowe zjawisko, ale konieczność zmian została zauważona, czego przykładem jest chociażby projekt „Akademickie Mazowsze 2030”.

 

Dlaczego „Monoakademia”?
Zaczęliśmy zastanawiać się, co stanie się z uczelniami wyższymi w kolejnych 20 latach. Chcieliśmy zwrócić uwagę na kwestie związane z liczbą uczelni wyższych w Polsce w kontekście niżu demograficznego. Prognozy demograficzne są niesprzyjające. Uczelnie wyższe będą musiały się zmieniać i być może skonsolidować.

 

Połączenie kilku największych warszawskich uczelni w jedną, to możliwe rozwiązanie?
Zdawaliśmy sobie sprawę, że koncepcja „Monoakademii” będzie prowokacyjna. Przyglądaliśmy się jednak zagranicznym przykładom i chcieliśmy znaleźć korzystne rozwiązania dla uniwersytetów  na Mazowszu.

 

W scenariuszu pojawiły się profile. Co to takiego?
Profile to konkretne specjalizacje i kierunki studiów, przygotowane z punktu widzenia potrzeb ich odbiorców. Wyróżniliśmy m.in. profil biznesowy, w którym nacisk kładziony jest na kontakt studenta z biznesem, firmami, umożliwiają zdobycie doświadczenia biznesowego w trakcie studiów. Kolejny to profil studenta zagranicznego np. z Chin. Dla Mao, tak go nazwaliśmy, przygotowano nie tylko program nauczania w języku angielskim, ale także zbudowano szereg rozwiązań ułatwiających mu poruszenie się po uczelni i jej najbliższym otoczeniu. Mamy także profil dla młodej matki, która po urodzeniu dziecka chce wrócić na uczelnie i ukończyć studia magisterskie, ale nie stać jej na zorganizowanie płatnej opieki dla dziecka. Dla takich osób uczelnia przygotowała odpowiednią infrastrukturę, m.in. przyuczelnianie żłobki.

 

Czyli profil to nie tylko odpowiedni program nauczania dla danego kierunku studiów, ale cała oferta edukacyjna przygotowana dla konkretnych odbiorców?
Tak. Mamy na przykład profile studiów dla osób niepełnosprawnych, które oczywiście wiążą się z koniecznością zainwestowania w odpowiednie oprogramowanie, sprzęt, infrastrukturę, itp. Młodzi ludzie uznali jednak, że należy zwrócić uwagę na równy dostęp do edukacji wyższej dla osób niepełnosprawnych.  

 

Na co jeszcze Grupa Wsparcia zwróciła uwagę?
Na rozdzielenie funkcji dydaktyka i badacza. Nie każdy dobry badacz jest dobrym dydaktykiem i na odwrót. Dydaktyk powinien być większym praktykiem, to nie zawsze musi być pracownik naukowy uczelni. Może to być zatrudniony na kontrakt przedstawiciel jakiejś firmy, czy instytucji.

 

Mamy listę życzeń przygotowaną przez młodych ludzi. Teraz potrzebne jest prowadzenie działań, które umożliwią dotarcie z rezultatami projektu do potencjalnych decydentów mających wpływ na rozwój szkolnictwa wyższego w Polsce.
Dokładnie. Większość projektów typu foresight kończy się na etapie scenariuszy. To przedwczesny koniec projektu. Teraz wysiłki powinno koncentrować się na popularyzacji wyników projektu „Akademickie Mazowsze 2030”.


powrót