„W rozszerzeniu oferty edukacyjnej skierowanej do osób w wieku powyżej 30 lat, widzę szansę dla szkół wyższych w przeciwdziałaniu skutkom niżu demograficznego” 2011-06-03
Rozmowa z prof. Ireną E. Kotowską, ekspertem projektu „Akademickie Mazowsze 2030”, pracownikiem naukowym Szkoły Głównej Handlowej.

W ramach projektu „Akademickie Mazowsze 2030” powstał niedawno raport „Prognozowanie liczby studiujących w szkołach wyższych województwa mazowieckiego 2010 – 2030”. Na czym polegało badanie?
To pierwsza część naszych analiz. Zajmowaliśmy się w niej wpływem zmian struktur wieku
w Polsce i na Mazowszu  na szkolnictwo wyższe. Chodzi głównie o zmiany liczebności grup wieku 19–24 oraz 25–29 lata, najważniejszych dla szkolnictwa wyższego. Analizowaliśmy, jak zmiany liczby ludności, która jest podstawą zasilania systemu edukacji wyższej, wpływa na możliwe wykorzystanie potencjału szkół wyższych na Mazowszu.

Co mówią dane statystyczne? Z jakim spadkiem liczby ludności będą musiały poradzić sobie szkoły wyższe Warszawy i Mazowsza?
Odnosząc się do województwa mazowieckiego, według przewidywań GUS z 2008 roku najbliższe 15 lat przyniesie spadek liczby osób w wieku 19-24 lata o 29%. Liczba osób
w wieku 25-29 lat zmniejszy się o 40%, zaś liczba osób w wieku 30-34 lata spadnie o 35%.
W skali całego kraju ten spadek będzie silniejszy. Liczba osób w wieku 19-24 i 25-29 zmniejszy się odpowiednio o 37% i 46%.

Co to będzie oznaczać dla szkół wyższych?
Na pewno będzie studiować mniej osób, zwłaszcza w szkołach niepublicznych. Można oczekiwać, że kandydaci, mając wybór, będą po prostu korzystać z oferty studiów nieodpłatnych, zwłaszcza w przypadku studiów stacjonarnych. Natomiast mniej będzie chętnych do podjęcia nauki w szkołach niepublicznych. Możemy zatem przypuszczać, że najdotkliwiej skutki niżu demograficznego odczują szkoły niepubliczne.

Jakie działania powinny zatem podejmować uczelnie wyższe niepubliczne i publiczne, żeby uchronić się przed negatywnymi skutkami niżu demograficznego? 
Spadek liczby studentów jest nieuchronny, natomiast jego skala może być różna. Trudno zakładać, że osoby w wieku 19 – 24 jeszcze liczniej będą decydować się na studia, ponieważ ich stopień uczestnictwa w studiowaniu i tak jest bardzo wysoki. Uczelnie wyższe powinny zacząć myśleć o wykorzystaniu swojego potencjału edukacyjnego poprzez przygotowanie oferty kształcenia dla osób w wieku powyżej 30 lat. To właśnie tych ludzi należy przyciągnąć przede wszystkim na studia w trybie niestacjonarnym lub organizując inne formy kształcenia w tym trybie. Oznacza to jednak przygotowanie odpowiedniej oferty edukacyjnej dostosowanej do różnorodnych uczestników procesu edukacji.

Uczelnie nie są zainteresowane osobami w tym wieku?
Szkoły wyższe, należące do systemu edukacji formalnej, nastawione są przede wszystkim na kształcenie osób młodych, tzn. do 30-tego roku życia. Ich zainteresowanie uczestnikami
w wieku powyżej 30 lat jest ograniczone. Bez rozszerzenia zainteresowania osobami z innych grup wieku, jako potencjalnymi uczestnikami kształcenia oferowanego przez uczelnie, nie uda się ograniczyć negatywnych skutków zmiany demograficznej. Nie można postrzegać osób w wieku 19-24 jako głównego źródła zasilania, zwłaszcza, że ich aktywność edukacyjna jest bardzo wysoka. Konieczność zdobywania, aktualizacji i uzupełniania wiedzy
i umiejętności przez całe życie z jednej strony, z drugiej zaś słaba aktywność edukacyjna osób po 35 roku życia sprawiają, że powstaje przestrzeń, która mogą wypełnić szkoły wyższe.

Pojawiają się głosy, żeby ludzi w tym wieku traktować po prostu jak klientów. Dostosowywać ofertę edukacyjną do ich potrzeb zawodowych, oferować jakiś system kursów, itp. Co Pani o tym sądzi?
Problem moim zdaniem polega na tym, że nie możemy ze szkoły wyższej zrobić instytucji szkoleniowej, to zaprzecza jej idei. Mimo wyraźnego wzrostu poziomu wykształcenia społeczeństwa mamy jeszcze wiele do zrobienia w sensie oferty kształcenia na poziomie wyższym, w tym także w zakresie kształcenia ustawicznego, doskonalenia zawodowego. Nie może to jednak odbywać się na zasadzie krótkookresowych szkoleń i kursów, to mogą robić instytucje szkoleniowe. Uczelnie wyższe muszą zaoferować inne formy studiów. 

Wiedzą jakie?
Problem polega jednak na tym, że trzeba bardzo uważnie opracowywać treść takich studiów, żeby nie odbywały się na zasadzie szkolenia. Z drugiej strony szalenie ważna jest ich forma, sposób przekazu treści. Do tych osób, o sporym doświadczeniu zawodowym inaczej trzeba przemawiać i organizować zajęcia niż dla osób młodych. I to jest ogromne wyzwanie dla kadry nauczającej. Pamiętajmy jednocześnie o tym, iż uniwersytety muszą być jednostkami badawczymi. Rozbudowa oferty edukacyjnej i dostosowanie jej do różnorodności jej użytkowników oraz jednocześnie prowadzenie badań stawia przed uczelniami wyzwania odpowiedniego zarządzania kadrą.

Co jeszcze mogą robić uczelnie, żeby przeciwdziałać skutkom niżu demograficznego?
Nasza diagnoza wyraźnie pokazuje ekspansję edukacyjną kobiet, natomiast wskaźniki skolaryzacji dla mężczyzn trochę spadły. Dlatego wzrost uczestnictwa mężczyzn w kształceniu na poziomie wyższym to szansa na ograniczenie spadku liczby studiujących. Popieranie rozwoju studiów na kierunkach technicznych może być korzystne dla przyciągania mężczyzn, którzy znacznie częściej niż kobiety wybierają te kierunki.

Czy diagnoza pokazuje jeszcze inne wyraźne tendencje?
Tak. Wyraźnie zarysowuje się tendencja korzystania głównie przez młodych ludzi z oferty studiów niestacjonarnych, w trybie zaocznym lub wieczorowym. W latach 70-tych z takiej oferty edukacyjnej częściej korzystały osoby spoza wieku 19-29 lat.

To chyba jest związane z trendami na rynku pracy? Taki model absolwenta z doświadczeniem zawodowym?
To jest jedna sprawa. Z drugiej strony mamy stosunkowo dużo osób powyżej 30 lat, które mogłyby podnieść swoje wykształcenie na studiach niestacjonarnych.  Ale to wymaga innego podejścia do tworzenia oferty edukacyjnej. Osobiście, właśnie w rozszerzeniu oferty edukacyjnej na grupę osób starszych niż 30 lat, widzę szansę dla szkół wyższych w radzeniu sobie ze skutkami niżu demograficznego. Przygotowaliśmy odrębny scenariusz pokazujący, jak uczelnie wyższe mogłyby wykorzystać potencjał kształcenia ustawicznego.

 


powrót