„Główną wartością rynkową absolwentów w dalszym ciągu będzie umiejętność myślenia.” 2011-01-15
Rozmowa z Tomaszem Kulisiewiczem, ekspertem projektu „Akademickie Mazowsze 2030”, współpracownikiem Polsko – Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych, Liderem Panelu Strategiczne Kierunki Kształcenia

 

Czy rzeczywiście z dużą dokładnością możemy określić scenariusze rozwoju szkół wyższych, mówimy przecież o 20-letniej perspektywie?

Rozwój szkół wyższych jest uzależniony od wielu czynników, z czego jeden możemy określić z bardzo dużą dokładnością. To czynnik demograficzny. Prognozy demograficzne są bardzo precyzyjne i przy założeniu braku wymiany ludności, braku imigracji ten czynnik możemy określić w skali całego kraju. Jednak w przypadku Mazowsza scenariusze nawet w tym aspekcie mogą się bardzo rozbiegać.

 

Dlaczego w przypadku Mazowsza czynnik demograficzny może być trudny do przewidzenia?

W pespektywie 20 lat Polska powinna otworzyć się na studentów zagranicznych, ponieważ to duża szansa rozwoju dla uczelni. Tacy studenci wybierają najczęściej największe ośrodki akademickie. Zatem na Mazowszu możemy mieć bardzo odmienne scenariusze, ponieważ czynnik demograficzny, który wydawałby się precyzyjny w skali całego kraju, w tym regionie może kształtować się inaczej.

 

Na ile zatem wyniki projektu obejmującego Warszawę i Mazowsze mogą być reprezentatywne dla całego kraju?

Polska jest bardzo specyficznym krajem w stosunku do innych państw europejskich. W większości krajów europejskich gospodarka i szkolnictwo wyższe skupia się wokół stolicy, która ma wielką wagę w porównaniu do reszty kraju. Tak jest na przykład w Austrii, w Danii, we Francji, w Norwegii, a naszym regionie Europy – w Czechach czy na Węgrzech. Polska jest takim krajem jak Niemcy czy Włochy, z dużymi ośrodkami poza stolicą. Poza Warszawą mamy przecież bardzo silne miasta akademickie takie jak Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Lublin. Dlatego dla tych ośrodków wyniki naszego projektu mogą być reprezentatywne. Oddzielnym pytaniem jest jednak, czy region potrzebuje tylko i wyłącznie uczelni w mieście centralnym, czy też jeszcze stać go na uczelnie wewnątrz regionu.

 

Kto Pana zdaniem najwięcej zyska na znajomości wyników projektu Akademickie Mazowsze?

Z jednej strony przede wszystkim uczelnie. Przy czekającym je niżu demograficznym muszą zastanowić się, co będą robić za 20 lat. Wyniki projektu są również ważne dla władz regionu. O ile można powiedzieć, że Warszawa jest na tyle silnym ośrodkiem akademickim, że poradzi sobie bez specjalnego wsparcia ze strony władz miasta, o tyle sytuacja uczelni w regionie wygląda inaczej. Tutaj władze samorządowe muszą współpracować ze szkołami wyższymi. Nie tylko ze względów prestiżowych, czyli dla posiadania uczelni w swoim regionie. Powinny przede wszystkim wiedzieć, jaka szkoła potrzebna jest dla zatrzymania młodzieży, żeby nie uciekała do większych ośrodków akademickich.

 

Kiedy niż demograficzny zacznie być problemem dla szkół wyższych?

Ten problem widać już bardzo wyraźnie na poziomie szkół podstawowych a nawet średnich. Jeżeli dotyka szkoły średnie, to za chwilę zaczną odczuwać go uczelnie wyższe. O ile można powiedzieć, że Warszawa poradzi sobie zawsze, to co zrobią Radom czy Siedlce? Władze regionu nie mogą wówczas bezradnie rozkładać rąk i przyglądać się bezczynnie upadkowi uczelni.

 

Jakie kierunki kształcenia można określić jako te strategiczne? Które będą miały największe znaczenie dla rynku pracy za 20 lat?

W ramach projektu my nie wymyślamy nowych kierunków kształcenia. Uwzględniając tempo rozwoju niektórych dziedzin nauki, nie jesteśmy przecież nawet w stanie określić jakie zawody będą za 20 lat. Powstaną na pewno zawody i specjalności, o których na ten moment nawet nam się nie śni. Uczelnie powinny się też przygotować do wiodącej roli w sferze kształcenia ustawicznego – zarówno mającego na celu zmianę zawodu w zmieniającej się rzeczywistości rynku pracy, jak i w sytuacji, w której osoby starsze, po zakończeniu pracy zawodowej, będą chciały się kształcić w dziedzinach, na które kiedyś nie miały czasu czy możliwości. To będzie sfera bardzo ważna nie tylko jako możliwość zaspokojenia potrzeb np. hobbystycznych, czy kulturalnych, ale w podtrzymaniu aktywności społecznej i sprawności intelektualnej osób starszych.  

 

Czy można jednak pewne kierunki określić jako tzw. pewniaki?

W zależności od dziedziny. W kierunkach technicznych, wszystkie nanotechnologie,  informatyka i inne specjalności powiązane z technologiami komunikacyjnymi. W kierunkach społecznych za „pewniaka” możemy uważać socjologię i psychologię. Zadaniem tych nauk będzie też rozładowywanie konfliktów społecznych. Można również powiedzieć, że popularne będą wszystkie możliwe i nawet nie znane jeszcze dzisiaj kierunki związane z dziedzinami godnego życia dla ludzi w podeszłym wieku. Społeczeństwo krajów europejskich będzie się starzeć. Rzeczą oczywistą jest, że wokół tego problemu trzeba będzie zorganizować naprawdę efektywnie działający system wsparcia i pomocy. Trzeba będzie przygotować odpowiednio wykształcone kadry do opieki i pomocy w sensie medycznym, ale także podtrzymywania wspomnianej aktywności społecznej starszych osób Na pewno możemy mówić również o przyszłości kierunków związanych z tzw. naukami o życiu – medycyna, biologia, genetyka, nauki żywieniowe, ochrona środowiska, itp. 

 

Zmieni się model organizacji kształcenia w ramach szkolnictwa wyższego?

Uczelnie będą prawdopodobnie funkcjonowały na zasadzie rozdwojenia. Z jednej strony funkcjonować będą silne ośrodki akademickie o nastawieniu naukowo–badawczym, z drugiej – rozwinie się model szkół wyższych zawodowych, z mocnym zapleczem naukowym oraz dużym naciskiem na bardzo dobre przygotowanie do zawodu. Taki model jest szczególnie mocno rozbudowany w Stanach Zjednoczonych.

 

Czego powinny uczyć uczelnie, żeby ludzie opuszczający ich mury potrafili znaleźć pracę?

Szkoła wyższa nigdy nie dogoni tego, co się dzieje w przemyśle czy szeroko pojętej  gospodarce. Musi zatem przede wszystkim nauczyć myślenia i dawania sobie rady w szybkich zmianach, uczyć sprawnego przyswajania i szukania wiedzy. Trudno żeby absolwent, na przykład kierunków technicznych, mógł od razu stawać się administratorem wielkich sieci kolejnych nowych generacji. Uczelnia nie postawi u siebie sieci piątej czy szóstej generacji, nie będzie na niej kształcić studentów. Dlatego główną wartością rynkową absolwentów w dalszym ciągu będzie umiejętność myślenia.

 

 


powrót